logo

ZŁOTOPOLSKA DOLINA | JESIENNY ŚLUB JUSTYNY I ARKA

To była mokra, październikowa sobota. Nic nie zwiastowało, że tego dnia znajdę bratnią duszę a zdjęcia z nocnego, mokrego pleneru, będą jednymi z moich ulubionych. To również ślub, na którym udało mi się wyjść ze swojej strefy komfortu. Opowiem o tym ale nieco później.

Po wejściu do cudnie przystrojonej Złotopolskiej Doliny od razu mogłam się rozgrzać. Sporo świec, kremowych kwiatów, białych i złotych dyń a do tego koce na werandzie przy kominku. Z Justyną od początku dobrze się rozumiałyśmy. Sama jest świetnym fotografem i również w jej sercu grają kadry pełne ciepła i światła. Fotografowanie dla fotografa, to przyjemność, ale również wysoko zawieszona poprzeczka. Para przygotowywała się na miejscu, co znacznie ułatwia logistykę tego dnia. Można na bieżąco obserwować postępy przygotowań młodych, sali i dekoracji.  Justyna miała piękną koronkową sukienkę (@sylwiakopczynska), delikatny, ręcznie robiony wianuszek (@cudnewianki), pinterestowy pastelowy bukiet z pudrowo – różową wstążką (@taleofus), klasyczne szpilki i cudny sweterek, który uszyła jej zdolna mama (@bajuhandmade).

ślub i wesele

Nie wiedząc czy uda nam się zrobić mini sesje po ślubie, bo będzie już po zachodzie słońca, zdecydowaliśmy się na kilka kadrów w biegu, bo jak to bywa – zabrakło nam nieco czasu 🙂 Później już tylko sytuacja nabierała tempa. Do kościoła przyjechaliśmy nieco spóźnieni. Był bardzo prosto ale efektownie ozdobiony – korespondujące z dekoracją sali zielone rośliny i białe świece, tworzyły klimat. Mi w oko wpadły też napisy na krzesłach. Wzruszająca przysięga, wymiana drobnych gestów i efektowne wyjście z kościoła przy złotym confetti charakteryzowały przebieg uroczystości ślubu.

Po przyjeździe do Złotopolskiej Doliny na młodych czekali już goście by wznieść pierwszy toast jeszcze przed wejściem na salę. Po pysznym obiedzie para zatańczyła pierwszy taniec, w trakcie którego zaprosiła swoich gości do wspólnego tańca. Za dobrą zabawę odpowiedzialny był DJ (@imprezypobyku):, który zadbał również o ciekawe oświetlenie na parkiecie, co w oczach fotografa i filmowca – bardzo cenne 🙂 W trakcie wesela na gości czekało kilka atrakcji. Jedną z nich były zimne ognie. Grupa śmiałków rozgrzana dobrą zabawą wyszła by celebrować miłość razem z młodymi przy zimnych ogniach i zdawało się że nawet deszcz im nie był straszny.  Goście również świetnie bawili się przy foto budce z cekinowo-niebieskim tłem.

Plener inny niż wszystkie

Po pysznym torcie, kiedy goście pochłonięci byli słodkościami, udało nam się wraz z filmowcami (Filmlove) wyciągnąć parę młodą na deszcz… Tak, wiem jak to brzmi – 12 w nocy, 8 stopni ciepła, wiatr i deszcz, ale nie zapominajmy, że młoda była fotografką i wiedziała jaki efekt możemy uzyskać 🙂 W sumie to efekt przeszedł również i moje oczekiwania. Wszystko się zgadzało – młodzi skorzy do poświęcenia i przemarznięcia, lampy, które mieliśmy ze sobą, przeźroczysty parasol (warto wspomnieć że to wg mnie must have każdego ślubu – na w razie czego) i… deszcz. Tak deszcz! bo bez niego i wiatru nie byłoby tych zdjęć. Sesja trwała 15 minut. Justyna i Arek zmarzli, ale nie żałują. Może to właśnie ta sesja  zapoczątkowała naszą dalszą znajomość z Justyną. Wówczas właśnie wyszłam ze swojej strefy komfortowych ujęć przy zachodzie słońca. Czy było warto, cóż, sami oceńcie 🙂

sala: http://www.zlotopolskadolina.pl

suknia: www.sylwiakopczynska.com

florystka: http://www.taleofus.pl/

wianek: https://cudnewianki.com.pl/

garnitur:https: https://www.prochnik.com/

make up: elzbietasalajczyk.makeup

film: http: http://www.filmlove.com.pl/

DJ: http://imprezypobyku.pl/