logo

JAWOROWY DWÓR | ŚLUB KASI + PIOTRKA POD NAMIOTEM

Ten ślub był wyjątkowy. Począwszy od zmiennej pogody – raz słońce, raz deszcz, przez przemyślaną identyfikację przygotowaną przez samą młodą. Kończąc na przemówieniu taty młodej, które pamiętam do dziś. Ślub miał miejsce już dawno temu, a ja nadal mam do niego ogromny sentyment. Od tamtego czasu kilka razy miałam przyjemność fotografować w tym miejscu. Zawsze tak się składało, że były to wyjątkowe uroczystości i wyjątkowi ludzie. Tutaj odeślę Was do pary, która pięknie przysięgała sobie własnymi słowami a ich przysięga wzruszyła panią urzędniczkę, która, jak sama powiedziała „nie słyszała piękniejszej przysięgi, a słyszała ich sporo” – ślub plenerowy w Jaworowym Dworze

Ślub „po swojemu”

Wracając jednak do Kasi, należy ona z pewnością do tych panien młodych, które wiedzą czego chcą od samego początku. Przyjęcie odbyło się w Jaworowym Dworze a dokładnie w części ogrodowej i pod białym namiotem. Te kilka ładnych lat temu wesela pod namiotem były w Polsce rzadkością. Ten pomysł nie przypadł do gustu wszystkim członkom rodziny – młodzi poszli swoją własną ścieżką i postanowili zrobić ślub i wesele tak jak je sobie razem wymarzyli. Sami zajęli się dekoracją i nadali tym samym charakter całemu wydarzeniu.

Emocje i wzruszenie

Przygotowania miały miejsce tam gdzie wesele. Kasia założyła koronkową sukienkę według swojego projektu. Ślub odbył się w kościele nieopodal sali. Charakter Kasi widać w pełni na zdjęciu, na którym puszcza do mnie oko tuż przed przysięgą. Życzenia miały miejsce już w ogrodzie. W między czasie padał drobny leni deszcz. Na stołach znalazł się autorski drink państwa młodych, napoje w szklanych butelkach ze specjalnymi naklejkami, sporo świeżych sezonowych owoców. W trakcie obiadu babcia i tata młodej wygłosili przemówienia. Tata wzruszył się wraz ze wszystkimi gośćmi i obsługą włącznie. Do dziś pamiętam  cytowane słowa klasyków polskiej piosenki ” Ale miłość to kiedy jedno spada w dół, drugie ciągnie je ku górze”. „Chodzi o to by pierwsze chciało słuchać co mu to drugie powiedzieć chce do ucha”.

Raz słońce, raz deszcz

Po obiedzie spadł ulewny deszcz, który nieco obniżył wysoką temperaturę. Kiedy myśleliśmy że z sesji plenerowej nici – tuż na sam zachód, po deszczu wyszło piękne, ciepłe słońce. Dosłownie na te 20 potrzebnych nam minut. Sesja na mokrym jeszcze od deszczu pomoście, z dwojgiem zakochanych w sobie ludzi w dniu ich ślubu – znów – wszystko się zgadzało.

Potem byliśmy już gotowi na kolejny etap wesela – imprezę. Na pierwszy taniec młoda zmieniła sukienkę i widać było że taniec to jej pasja. Również zaplanowała dla swojego męża niespodziankę, w postaci przygotowanej choreografii wraz ze swoimi przyjaciółkami. Młody był zachwycony! Para dla swoich gości przygotowała instax i kilka prostych rekwizytów:) Na stuletnim dębie – pomniku przyrody, który stał w ogrodzie zaświeciły lampiony. Tort podany był w ogrodzie a impreza w gronie najbliższych trwała do białego rana.

miejsce: http://jaworowy-dwor-landing.zuu.tools/