fbpx

logo

Ślub plenerowy w Złotopolskiej Dolinie | Martyna + Bartek

To był pewien idealny październikowy dzień. Słońce od rana pięknie świeciło. Miałam przyjemność już kilka razy fotografować reportaż ślubny w Złotopolskiej Dolinie (m.in: jesienny ślub w Złotopolskiej Dolinie), ale chyba jeszcze nigdy nie przywitała mnie tak pięknie. Promienie ciepłego, jesiennego słońca wpadały przez duże okna, wprost na cudnie przystrojone stoły. O klimatyczną oprawę całej uroczystości począwszy od florystki, poprzez dekoracje, skończywszy na najlepszym zespole, zadbała Pani Magda (Organizacja ślubów).

PRZYGOTOWANIA

Martyna przywitała mnie świetnym humorem z kieliszkiem prosecco w dłoni. Bardzo lubię jak kobieta wie, że wygląda zjawiskowo. Jeszcze przed uroczystością Młodzi wyszli na dwór by złapać chwilę prywatności na first look. Ceremonia miała miejsce w ogrodzie Złotopolskiej Doliny. Biały namiot przystrojony był w pastelowym kolorze brzoskwini, kremu i pudrowego różu. Młodą prowadził tata a za nimi szły druhny Pani Młodej. Bardzo przyjazna i ciepła pani urzędnik (nie zdarza się to zawsze) przywitała gości i poprowadziła uroczystość w bardzo rodzinnej atmosferze. Było sporo śmiechu i radości. W tle pięknie grały panie na harfie i wiolonczeli. Nie obyło się bez łez wzruszenia u babci Panny Młodej i kilku przyjaciółek.

MINI PLENER W DNIU ŚLUBU

Gdy słońce już zachodziło udało nam się zrobić kilka zdjęć z druhnami a potem uciekliśmy do brzozowego lasku po kilka bardziej intymnych momentów. Tuż po zachodzie słońca część taneczną rozpoczął jeden z bardziej efektownych pierwszych tańców jakie miałam przyjemność oglądać. Nie chodziło tu o perfekcyjne i zawodowe umiejętności, choć muszę przyznać, że wyglądało to profesjonalnie. Oni po prostu świetnie się przy tym bawili i sprawiało im to przyjemność:)

OIEŃ NA PARKIECIE

Potem zaczęły się tańce i już wiedziałam, że mam do czynienia z wyjątkowym zespołem. Uwierzcie mi, słyszałam bardzo dużo różnych zespołów robiąc zdjęcia od 10 już lat. Były lepsze, gorsze, przeciętne, średnie, całkiem dobre, a ze dwa nawet bardzo dobre. Do tego wieczoru byłam zwolennikiem bardzo dobrego DJ niż zespołu. W trakcie imprezy noga chodziła mi jak nigdy, piosenki śpiewałam jeszcze 3 dni później. Na parkiecie był OGIEŃ! Po tym wieczorze nie mogłam zasnąć grubo po 2 w nocy. No i mam swojego faworyta wśród zespołów – TERYTORIA. Na pewno wokalista ( Mariusz Dyba ) miał tu również ogromną zasługę. Nie bez znaczenia jest też druga strona, czyli odbiorcy – goście. Oni ze swojej strony stworzyli niesamowity klimat. Bawili się wszyscy! Młodsi i starsi, po każdym utworze bijąc brawo.

NIECO INACZEJ

W trakcie przyjęcia podjechał również klasyczny niebieski samochód, w którym można było zamówić pizzę – świetny alternatywny pomysł do prosecco vana czy burger tracka:)

Tort  w zwyczaju Złotopolskiej Doliny podawany jest na zewnątrz. Panie od organizacji ślubu zadbały by w tle był łuk kwiatowy, który przywędrował z namiotu. Potem krótkie oczepiny, kilka zabaw i trzeba było wracać. Ale wracałam ze świadomością uchwycenia klimatu uroczystości i przyjęcia. Bardzo miło wspominam też współpracę z Młodymi i ze wszystkimi usługodawcami tego dnia.

miejsce: http://www.zlotopolskadolina.pl/

organizacja ślubu: http://www.weselezfantazja.pl/

make up: https://www.vizaz.pl/

fryzjer: https://www.instagram.com/znanyfryzjer/

florystka: https://tulipanek.pl/

zespół: https://terytoria.pl/

wiolonczela/harfa: Magda, tel. 604-124-479