logo

Sesja rodzinna na polu słoneczników

Warszawa jest bardzo różnorodna. Nie wiem czy jest wiele stolic w Europie, w których można znaleźć blokowiska, wieżowce, biurowce, metro, industrialne budowle, murale W niedalekim sąsiedztwie pięknych sosnowych lasów, pól słoneczników, zboża, dzikich plaż czy wrzosowisk.

Tego dnia z Ninką bawiłyśmy się w królestwo słoneczników. Chowałyśmy się przed potworami i wyczekiwałyśmy ratunku księcia. Zabawa była przednia. Ninka ponoć wyczekiwała kolejnej sesji z „ciocią Anią” hi hi hi. Dla niej, nasze sesje to przede wszystkim świetna zabawa, a mi to bardzo odpowiada. Lubię piękne dziewczęce kadry w słomkowym kapelusiku. Najbardziej jednak uwielbiam też moment, w którym Ninka wyrywa słonecznika z pełną wysiłku i przejęcia twarzą… no kocham. Zwróćcie uwagę jak pięknie komponują się neutralne, jasne kolory ubrań na zdjęciach tego typu. Czasem dostaję pytanie o to co wziąć na sesję :). Kilkoma przemyśleniami o tym jak się przygotować na taką sesję piszę tutaj – Naprawdę często less is more. Nie potrzeba wiele, bo emocje i relacje grają pierwsze skrzypce w akompaniamencie światła.