logo

SESJA ŚLUBNA W RZYMIE | ASIA + PAWEŁ

Rzym to moje ulubione miasto. Żadne do tej pory nie zrobiło na mnie takiego wrażenia, no może jeszcze Wenecja. To miejsce, gdzie historia wygląda z każdego kąta, rzeka malowniczo wije się przez miasto skąpane w słońcu a małe uliczki Trastevere kuszą by się w nich zgubić. Kawa i pizza nie smakują jak nigdzie indziej. Pamiętam jak pierwszy raz wysiadłam z metra i stanęłam na przeciwko koloseum. Stałam i patrzyłam. Wszyscy obok  pospiesznie mnie mijali, jakby to było coś zwyczajnego, jak conajmniej rotunda. Gdy odebrałam telefon, z pytaniem czy dam się zabrać na taki plener – nie miałam cienia wątpliwości. Już za pierwszym razem, gdy miałam możliwość fotografować tu Młodą parę, Melanie i Łukasza sesja ślubna w Rzymie to miasto mnie urzekło.

Z Asią i Pawłem spotkaliśmy się z samego rana właśnie przy koloseum. U podstaw zabytku stały wówczas rusztowania i przy Forum Romanum również trwały prace. Z tego co udało nam się dowiedzieć, podczas budowy kolejnej linii metra ciągle były odkrywane nowe archeologiczne znaleziska, co mocno opóźniało pracę i sprawiało wrażenie że część miasta jest „rozkopana”. Asia, która jest florystką od razu zerwała kilka gałązek oliwnych, które posłużyły nam jako bukiet. Zazwyczaj plener trwa około 2 godzin, jednak te zagraniczne rządzą się nieco innymi prawami. Traktowaliśmy to jako piękny spacer, z przerwą na kawę, obiad, a na końcu kolację, z którą związana jest też ciekawa historia.

WYJĄTKOWA KOLACJA

Cały dzień powoli przemieszczaliśmy się według ustalonej wcześniejszego wieczoru trasy. Przemierzyliśmy głównie pieszo kawał miasta, ominęliśmy kilka miejsc, w których ilość osób była ogromna. Asia i Paweł pokazali mi też panoramę Rzymu, której wcześniej nie widziałam. Na odpoczynek zatrzymaliśmy się na pyszną kawę, zaraz potem dla naszej pary zagrał na akordeonie pewien pan. Potem zrobiliśmy kilka zdjęć z jednym z mostów w tle i skończyliśmy zdjęcia przy Watykanie. Jak zrobiło się ciemno zatrzymaliśmy się na ciepłą kolację. Zaczepił nas pewien sympatyczny Włoch. Pytał czy para miała ślub i czemu są w tych strojach. Dowiedziawszy się jaka historia stoi za naszą wyprawą, w prezencie postanowił zapłącić za naszą kolację. Takie sytuacje chyba nie zdarzają się często. Asia i Paweł pamiętają to do dziś. To był bardzo udany dzień i przemiły wieczór.