fbpx

logo

O tym jak kocham to miejsce na Ziemi pisałam już tutaj (plener Ślubny w Rzymie ). Sesja plenerowa Melani i Łukasza była pierwszym pretekstem by odwiedzić Rzym. Wstaliśmy przed wschodem słońca, co latem zakrawa o masochizm:) Nie żałowaliśmy tego jednak ani chwili.

Była niedziela. Miasto jeszcze spało po sobotnich baletach. Ten opustoszały Rzym to coś niespotykanego:) Wschód przywitał nas rześkim powietrzem. Kolory były przecudne. Zaczęliśmy od zdjęć najstarszego placu miejskiego Rzymu, pięknych ulic z kamieniem na posadzce. Naprawdę warto wstać tak wcześnie by uświadczyć wyludnienia tego miejsca, poczuć jego klimat w ciszy i zachwycić się historią na wyciągnięcie ręki. Później zrobiliśmy również kilka zdjęć przy koloseum i ruszyliśmy dalej metrem. Mosty nadal były puste o wczesnych godzinach porannych. Bardzo lubię zdjęcie pary tuz pod ogromnym mostem.

Na lunch i zdjęcia popołudniowe wybraliśmy dzielnicę Trastevere, do której nie ukrywam, mam ogromną słabość. To tutaj wypiłam najlepszą kawę i zjadłam najpyszniejszą pizze, nie wspominając o lodach. Uwielbiam tamtejsze uliczki i to, że nie wiesz co będzie za rogiem. Maleńka klimatyczna kawiarenka, czy ślepa uliczka z wywieszonym na sznurku praniem, a może wąskie przejście między domami i zaparkowana stara vespa. Późną nocą czekała nas jeszcze fontanna di Trevi, która bez względu na godzinę zawsze skupia rzesze turystów i monumentalny Panteon.

Tak, to był ambitny plan. Tak, byliśmy padnięci – ale szczęśliwi:). Udało nam się uchwycić klimat miasta i przy okazji dobrze się bawić, zwiedzając, żartując i jedząc pyszności. Czy to nie połączenie idealne?